Koreańska pielęgnacja według Charlotte Cho - maseczki w roli głównej
11.09.2018

Koreańska pielęgnacja według Charlotte Cho - maseczki w roli głównej

Charlotte Cho, to ekspertka pielęgnacji skóry i właścicielka Soko Glam, sklepu z koreańskimi kosmetykami. W swojej książce dokładnie opisuje jak osiągnąć koreańską perfekcję. Jednym ze sposobów Koreanek na idealną cerę, jest jej oczyszczanie, czyli koreański rytuał piękna w dziesięciu krokach.
Jednym z kroków oczysczającej pielęgnacji są maseczki i to one będą dzisiaj głównym tematem. Charlotte opisuje użycie maseczek w płachcie. Są one bardzo wygodne, łatwe w użyciu, dzięki czemu można je bez problemu uzywac w podróży, nie brudzą tak jak zwykłe maseczki i są naprawdę bardzo kojące.
Maseczki w płachcie są ogólno dostępne w drogeriach takich jak np. Rossman, różnych marketach, czy stronach online. ich cena waha się między 6 zł, a 20 zł. W przypadku droższych maseczek cena tak naprawdę dotyczy nadruku jaki się na nich znajduje. Powiedzmy sobie szczerze, ciężko jest się oprzeć super słodkim pandom, jednorożcom, czy innym zwierzakom, a producenci nadzywczajniej to wykorzystują.

Maseczki nie mją w stu procentach identycznego składu, ani właściwości, ale łączy je jedno, a mianowicie ogromna siła nawilżania, ponieważ ich głównym składnikiem jest woda. Maski w płachcie bardzo często są ujędrniające, rozjaśniające lub przeciwzmarszczkowe. 
Podczas uzywania maseczek w płachcie należy pamiętać, aby czas czas trzymania ich na twarzy był zgodny z instrukcja na opakowaniu. Dłuższe trzymanie płachty może spowodować jej wyschnięcie i zamisat odżywiać naszą skórą, może ją podrażnić i wysuszyć.
 
Oczywiście oprócz maseczek w płachcie, są również zwykłe maseczki, które po odczekaniu odpowiedniej ilości czasu zmywamy, lub takie, które zasychają, czyli tak zwane peel-off. W przypadku tych pierwszych mamy doczynienia z ogromnym wyborem, w naprawdę niskiej cenie, gdyż takie maseczki to koszt od 1,5 zł do 8 zł, więc ich cena jest jak najbardziej na plus. Największym minusem zmywalnych maseczek jest to, że po prostu brudzą i trochę więcej trzeba nad nimi popracować, niż w przypadku masek w pachcie. Poniżej trzy z wielu maseczek, które sama stosuję.
BUBBLE MASK od AA - składniki aktywne: ekstrakt z alg różowych, kwas hialuronowy, olej arganowy, witamina E - cena: 7,99 zł
MASECZKA #NOSTRESS od SELFIE PROJECT - składniki aktywne: węgiel bioaktywny, mineralna glinka kaolin, kwas migdałowy - cena: 2,99 zł
HYDRO BOOSTER JELLY MASK od BIELENDA - składniki aktywne: jaody acai, algi koralowe, woda różana - cena: 2,90 zł
Maski peel-off, czyli cudne odkrycie. Mowa oczywiście o masce Pilaten, można ją zakupić w tubce lub małych saszetkach, dostępnych online oraz drogeriach stacjonarnych. Cena to około 15 zł za tubkę i 1 zł za saszetkę. Jest to głęboko oczyszcająca maseczka, która pozwala nam się pozbyć wągrów, zaskórników, czy innych zanieczyszczeń, wygładza naszą cerę oraz zmniejsza pory. Uzywa się jej głównie w strefie T, można oczywiście na całą twarz, ale nie polacam tego zabiegu osobą z wrażliwą skórą.
A co wy sądzicie o maseczkach? Wolicie te w płachcie, peel-off, czy zmywalne?
6 lubi to
podziel się na facebooku
  • udostępnij
1 komentarzy

Wyróżnione wpisy

Lifestyle

Dołącz do DDOB
Dołącz do DDOB

ddob
youtube

Moda