Cierpiała na anoreksję i bulimię. Ćwiczenia zmieniły jej życie!
20.03.2017

Cierpiała na anoreksję i bulimię. Ćwiczenia zmieniły jej życie!

 

 

Kinga jest uczennicą drugiej klasy liceum. Jest zdrową, wysportowaną dziewczyną, o atletycznej budowie. Ale nie zawsze tak było. Mimo że dopiero w październiku skończy osiemnaście lat, to ma już wiele za sobą – wygrała walkę z bulimią i anoreksją.

 

 

JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO?

W wyniku problemów w domu, a także nieszczęśliwej miłości w szóstej klasie, Kinga popadała w stany depresyjne – była wrażliwą osobą, dlatego też przez bardzo długi czas nie mogła wyleczyć złamanego serca. Nie należała też do szczupłych osób – dzieciaki w szkole często jej dokuczały, ponieważ była lekko otyła. To wszystko spowodowało, że Kinga zaczęła się okaleczać. Miała kompleksy, popadła w depresję. To wtedy w jej głowie zaczęły pojawiać się pierwsze myśli o odchudzaniu…

 

 

 

 

„PIŁAM TYLKO KAWĘ I ŻUŁAM GUMY”

Na początku choroby Kinga zaczęła ograniczać pokarm – jadła tylko do południa, a kiedy zdarzało się jej zjeść wysokokaloryczne rzeczy, to je zwracała. Na obozie tanecznym, przy 6-8 godzinach treningów dziennie, jadła tylko warzywa. Później do treningów doszła jazda na rowerze i rolkach, po 30-50km dziennie. Po powrocie z obozu wciąż ćwiczyła, chodziła z tatą na siłownię. Gdy była sama, często zmuszała siebie do zwracania pożywienia.

Po jakimś czasie nie miała już siły na rolki, więc zamieniła je na długie spacery. Po powrocie do domu robiła brzuszki. Dla zabicia głodu, żuła gumy (1-2 opakowania dziennie), jadła jabłka i piła bardzo dużo kawy. Po 10 latach tańca musiała zrezygnować z treningów. Była za słaba.

W najgorszym stadium choroby, Kinga obżerała się z samego rana przed szkołą, po czym wymiotowała. Potem do końca dnia nic już nie jadła.

 

 

 

 

MOMENT PRZEŁOMOWY

Przez wycieńczenie organizmu u Kingi pojawił się niedowład stopy. Pomimo drastycznego spadku wagi, kompleksy nie zniknęły. Nastolatka nie była zadowolona ze swojego wyglądu, nie potrafiła wymienić nawet jednej rzeczy, która się w niej podobała.

Pewnego dnia Kinga zwymiotowała przed pójściem do szkoły, jak zwykle. Po powrocie z lekcji stanęła jednak przed lustrem, spojrzała na swoje chude, kościste ciało. Wiedziała, że w tej chorobliwej chudości nie ma nic pięknego. Jej waga wynosiła wtedy 36 kilogramów. To było osiągnięcie jej celu – chorego celu. To właśnie wtedy sobie pomyślała, że musi coś zmienić, że same leki, które bierze, jej nie pomogą. Musi zacząć walczyć ze swoimi problemami. Zrobiła sobie zdjęcia i postanowiła, ze od jutra zacznie zdrowo się odżywiać. Jeszcze tego samego dnia zjadła chałwę, wafle ryżowe, orzechy. Poszła z mamą na zakupy i poprosiła tatę, żeby zaczął zabierać ją ze sobą na siłownię. Zapytała, czy jeśli zacznie normalnie jeśśc, to będą wspólnie robić treningi. Tata z radością poszedł na taki układ.

To było 22 lutego. Cztery dni później Kinga była już na siłowni.

 

 

 

 

 

WSPIERAŁA MNIE MAMA

Podczas choroby  wszyscy w szkole byli zdziwieni wyglądem Kingi, niektórzy próbowali pomóc. Rodzice czuli się bezradni – mama panikowała, tata udawał, że nic nie widzi. Po pewnym czasie mama zdecydowała się jednak na wspólną terapię z Kingą – zaczęła być dla niej największym wsparciem. Wierzyła w Kingę, że się nie podda, że razem pokonają chorobę.

 

 

POLUBIŁAM SIEBIE

Kiedy Kinga zaczęła jeść, ponownie zainteresowała się sportem. Nie chciała już jednak tańczyć – chciała trenować na siłowni. Zaczęła oglądać filmy Michała Karmowskiego, Anny Karcz i  Ryszta, które motywowały ją do ćwiczeń. Zakończyła toksyczny związek. Teraz, od lata 2016, jej każdy dzień wygląda praktycznie tak samo – rano jedzie do szkoły, po szkole do chłopaka. Razem robią trening – on jest jej trenerem i jednocześnie wsparciem. :)  To dzięki niemu w lipcu po raz pierwszy Kinga zjadła coś słodkiego i nie miała wyrzutów sumienia. Później wraca do domu,. Czasem robi treningi z tatą. Je zdrowo, ale nie mało! Co weekend pozwala sobie na cheat meale. W końcu polubiła samą siebie.

 

 

 

 

PODSTAWĄ JEST SAMOAKCEPTACJA

Co Kinga może powiedzieć innym, którzy borykają się z kompleksami? „Na pewno warto powalczyć o to, by stać się jak najlepszą wersja siebie. Podstawą jest samoakceptacja i dbanie o siebie najlepiej, jak się potrafi. Zdrowie fizyczne pozwala przywrócić także to psychiczne, więc naprawdę warto ćwiczyć!”

 

Koniecznie zaobserwujcie Kingę na jej blogu i Instagramie, gdzie dzieli się z innymi swoimi przeżyciami, a także motywuje innych do treningów:

 

 

INSTAGRAM

BLOG

FACEBOOK

 

 

  • udostępnij
1 komentarzy

Gabissx
0

Niesamowita i dzielna dziewczyna!

odpowiedz

Gabissx
0

Niesamowita i dzielna dziewczyna!

odpowiedz

Wyróżnione wpisy

Lifestyle

Dołącz do DDOB

ddob
youtube

SOBOWTÓRKA DODY?! TWOJA TWARZ WYGLĄDA ZNAJOMO 😱💥
DDOB

Moda