Bangkok-co warto zobaczyć?
31.08.2019

Bangkok-co warto zobaczyć?

Zapraszam na mojego bloga :)
https://lecimydalej.blogspot.com/?m=1

Tajlandia- kraj zwany inaczej krajem uśmiechu, wiecznej beztroski, a także pewnego rodzaju rozpusty. Co roku przybywa tam ok. 30 milionów turystów, a liczba ta zwiększa się stopniowo z roku na rok. Co prawda wiele osób zadaje sobie pytanie "Jak? Za ile? Na jak długo?". Wakacje w Tajlandii kojarzą się z wielkimi kosztami, co wykreowane zostało niestety przez liczne biura podróży. W tym blogu chciałabym przedstawić sposób jak można tanio i łatwo podróżować na własną rękę, a także obalić pewien mit, iż daleko nie zawsze oznacza drogo. Wyjazd do Tajlandii rozpoczęliśmy od wyszukiwania lotów na stronie www.skyscanner.com. Jest to bardzo wygodna przeglądarka, która ułatwia nam znalezienie najtańszego lotu w przeciągu całego miesiąca, w którym planujemy wakacje. Dzięki prostej obsłudze przeglądarki możemy wpisać sobie skąd, a także dokąd chcemy wyruszyć. W naszym przypadku, najtańszą opcją okazał się 11.02.2019/Düsseldorf-Bangkok, a cena lotu bezpośredniego (11,5h) wahała się w granicach 170 euro (ok.800zł) od osoby w jedną stronę. Bilety zarezerwowaliśmy pod koniec września, trafiając na promocje -25% na prawie wszystkie destynacje linią Eurowings. Uważam, że jeśli planujecie wyjazd w porze zimowej, dobrym wyborem jest zakup biletów ok.5 miesięcy wcześniej, natomiast "naszą" linię możemy polecić z czystym sumieniem, ponieważ podróż odbyła się bez żadnych opóźnień oraz w miłej atmosferze.

./uploads/letsgoeverywhere/d14cebd70f94f2d0af7d13fcad8eb2bf.jpeg

Po przylocie, na lotnisku cierpliwie czekaliśmy (ok.1 h) na swoją kolej, aby uzyskać pieczątkę imigracyjną, a następnie udaliśmy się do miejsca postoju taxi. Chciałabym zaznaczyć, iż Tajlandia zezwala na pobyt do 30 dni bez posiadania wizy. Jeżeli planujemy pobyt dłuższy niż 1 miesiąc, należy udać się do Ambasady i taką oto wizę wyrobić. Dla osób planujących pobyt dłuższy niż miesiąc, polecamy przedostać się na jeden dzień drogą lądową bądź samolotem do jednego z sąsiednich krajów (min. Kambodży, Wietnamu czy Laosu), w celu uniknięcia wyrabiania wizy. Co do taksówek, prawdą jest, że nie trzeba uzgadniać z góry kwoty za przejazd, a poprosić o użycie taksometru. Niestety większość z lotniskowych taxi twierdziła, iż zasada taksometru ich nie dotyczy a cena do centrum Bangkoku to 500 bahtów tajskich (ok. 65 zł). My, zafascynowani latem w środku zimy oraz chęcią dotarcia jak najszybciej do hotelu, bez problemu przyjęliśmy propozycję taksówkarza, wiedząc że słono przepłaciliśmy:). Do centrum możecie się dostać również autobusem oraz pociągiem, który jest znacznie tańszy od taksówki, natomiast my mając tylko 1,5 dnia w tym jakże urokliwym mieście, goniliśmy się z czasem. Należy pamiętać, że w Bangkoku istnieją 2 międzynarodowe lotniska, a mianowicie: Don Mueang oraz Suvarnabhumi. My lecieliśmy na lotnisko w Don Mueang, a transport do centrum wynosił ok 30 minut. Oczywiście czas przedostania się z lotniska do centrum w dużej mierze zależy od korków, a niestety Bangkok zaliczany jest do jednego z najbardziej zakorkowanych miast na świecie.Tego dnia byliśmy kolokwialnie mówiąc "Lucky":).12.02.2019 około godziny14.00 dojechaliśmy do hotelu, który znajdował się nieopodal "The Grand Palace"-Wielkiego Pałacu Królewskiego. Dolatując na miejsce, wszystko mieliśmy zaplanowane co do godziny, ponieważ następnego dnia o godzinie 22, wylatywaliśmy na wyspę Phuket. W naszym 32 godzinnym programie zaplanowaliśmy kilka atrakcji, które były dla nas absolutnym MUST HAVE! Jedną z nich była Wat Arun Temple, czyli Świątynia Świtu. Tajowie twierdzą, iż najlepsza pora na podziwianie tej oto świątyni to wschód lub zachód słońca. Zanim jednak udaliśmy się w poszukiwanie najlepszej oferty, aby dotrzeć w porę do Świątyni postanowiliśmy zatrzymać się w jednym z kramów, aby skosztować pysznego tradycyjnego  Pad-thaia, a także porcję Sajgonek tzw.(Spring rolls). Cena za każdy z posiłków to 40-50 bahtów (ok. 6.50zł).                                                                                                                     

Pad Thai oraz porcja Spring rolls

./uploads/letsgoeverywhere/50796046bf400e0a7a8eeeec11f2e438.jpeg

  Po niezwykle smacznym obiedzie, rozpoczęliśmy nasze poszukiwania tuk-tuka. Nie trwało to długo, ponieważ tuk-tuka w Tajlandii możemy "złapać" dosłownie wszędzie, dlatego też nam wystarczyło zrobić kilka kroków z hotelu i gotowe! Kierowca, od razu zaproponował nam swoją ofertę wraz z wynajęciem prywatnej łodzi, aby dotrzeć do Wat Arun i w świetle zachodzącego słońca podziwiać Świątynie. W przypadku wynajęcia prywatnej łodzi, która zabrała nas w ciche zakamarki i umożliwiła zobaczyć tą "ciemną stronę" Bangkoku, koszt to 1000 bahtów (ok. 130 zł). Możliwość dostania się do Świątyni umożliwia również publiczna łódź, która jest kilkakroć tańsza niż łódź, którą dostaliśmy się my na miejsce, natomiast jest to tylko przedostanie się z punktu A do punktu B(przystanek-Wat Arun). My mieliśmy okazję zobaczyć codzienne życie Tajów oraz warunki, w których żyją. Muszę przyznać, iż nigdy wcześniej nie było nam dane zobaczyć jak okrutna jest rzeczywistość i w jak drastycznych warunkach "walczy o przetrwanie" wiele ludzi na świecie.                                                                    

./uploads/letsgoeverywhere/72a0a4c5f695175f507aa6e6d8c78cd4.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/b09f92da41a65b1f8f7adb68f8bc1f4d.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/04e262f913a5e8cc06529b219950fe07.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/ff52989ff06f8fd57bd5f16035723bc7.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/f96b8b426a38926096dc5a5f0b5ee46b.jpeg

I tak pływając po rzece zwanej Chao Praya, finalnie docieramy do celu, a naszym oczom ukazuje się 104 metrowa Świątynia. Musimy przyznać, że na żywo budowla ta robi oszałamiające wrażenie. Po przybyciu, aby wejść do środka, zakupiliśmy bilety w cenie 50 bahtów/osoba (ok.6,50-7zł) i ruszyliśmy w poszukiwanie przygód:).  

./uploads/letsgoeverywhere/7d82ddf79c3c9bf0a8f7bc5f1822c6d9.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/ee15df7d279df1012810bca5fe56dac4.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/321ded4854483aa7ae46d9cadf4cbac8.jpeg

Będąc ciekawi dalszych wrażeń, za następny punkt docelowy wybraliśmy słynne China Town, dostając się tam również tuk-tukiem za ok. 70 bahtów (ok.9zł). Docierając na miejsce, poczuliśmy się przez chwilę jak w prawdziwym Chińskim miasteczku. Orientalny zapach pyszności rozprzestrzeniał się w powietrzu, a my nie mogąc zdecydować się co by tu skosztować, robiliśmy się coraz bardziej głodni. Prawie....wszystko (za wyjątkiem skorpionów, karaluchów oraz różnego rodzaju glizd) wyglądało tam naprawdę apetycznie.

./uploads/letsgoeverywhere/1464c015c600839d119575063e6c9023.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/78635376a0f9c05342fa5fb0ca6e7120.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/5ea4b1bbe41ac27eee60f24b11049c45.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/9670d2438674c35ef28c15b3fa6587f4.jpeg

Powyżej widzimy również stoisko z "zakazanym owocem" tzw. Durianem. Uznany jest on za najbardziej śmierdzący owoc świata. Zwróciliśmy uwagę, iż w Azji, w wielu miejscach publicznych widnieje napis "No Durian". Owoc ten posiada tak silny zapach, że lepiej nie ryzykować podróżując z nim w komunikacji miejskiej, ponieważ możemy zostać po prostu wyproszeni. Osobiście, nie próbowaliśmy ale kto wie-może kiedyś.:) Będąc w China Town, natknęliśmy się na najlepsze słodycze pod słońcem,a były to dość małe pączki z zielonkawym, kokosowym sosem. Na stoisku, dostrzegliśmy naklejkę, że słodycze te zostały nagrodzone gwiazdką Michelina i mimo, że kosztowały grosze to śmiem twierdzić-były one warte każdych pieniędzy.

./uploads/letsgoeverywhere/0725191bb0bc3954ceed477b424023da.jpeg

Najedzeni i zmęczeni wrażeniami, postanowiliśmy wyruszyć na słynną Khao San Road, czyli ulicę na której zabawa rozpoczyna się nocą. Docierając tam tuk-tukiem, szum muzyki mogliśmy usłyszeć już z οdległości 500 metrów. Dziesiątki, a nawet setki barów, alkohol i głośna muzyka to znaki rozpoznawcze tej oto ulicy:). W Tajlandii, popularne są tzw. "Bucket'y"-czyli wiaderka wypełnione alkoholem, a koszt takiego "drinka" to przeważnie 250 bahtów, czyli ok. 35 zł.

./uploads/letsgoeverywhere/911bdce91cc7d39708131b96e89cebd5.jpeg

Wycieńczeni po kilkunastogodzinnej podróży oraz zwiedzaniu stwierdziliśmy, że czas wracać do hotelu, aby zbierać siły na następny dzień. Nazajutrz, wyruszyliśmy w poszukiwanie The Grand Palace. Po poradach ze strony wielu osób, wybraliśmy się tam około godziny 9 rano, ponieważ każda następna godzina wiązała się z wzrastającym upałem, a to nie sprzyjałoby zwiedzaniu. Wielki Pałac Królewski, zrobił na nas naprawdę duże wrażenie, choć cena biletów nie należała do najniższych (500 baht=ok.65zł/osoba). Wspaniałym doświadczeniem była również możliwość udziału w modlitwie oraz obrzędach, które odbywały się tam podczas naszej obecności. Poniżej znajdują się dary które zostały ofiarowane przez tutejszych mieszkańców.

./uploads/letsgoeverywhere/431c2229e69633fd8b45f67454c3e895.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/445da1f68e22fb040202b42c61415d62.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/e6bd224e656c525903c175b5285ad19e.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/ae2e4e5bb6cc53fd55dfd24021264ad4.jpeg
./uploads/letsgoeverywhere/4d08f9f7695751aac5b1c3da1ad890dd.jpeg

Zanim opuściliśmy Bangkok, postanowiliśmy skosztować raz jeszcze Pad-thai'a oraz słynnych lodów kokosowych i musimy przyznać, że smakują wyśmienicie. Kilka godzin później dotarliśmy na Phuket.....:)    *Bilety zakupiliśmy za jedyne 20 euro, a linia którą lecieliśmy i korzystaliśmy z niej  w większości krajów Azji to AirAsia.

./uploads/letsgoeverywhere/c8f9cdd2ae455688ca6315c489688c1b.jpeg
1 komentarzy

Toshi_duff
1

:-*

odpowiedz

Toshi_duff
1

:-*

odpowiedz

Wyróżnione wpisy

Lifestyle

ddob
youtube

Moda