Mój chłopak sprawił, że miałam kompleksy. Trening odmienił moje życie!
14.03.2017

Mój chłopak sprawił, że miałam kompleksy. Trening odmienił moje życie!

 

 

Pewnie wielu z Was słyszało już o różnych metamorfozach dziewczyn, które zaczęły ćwiczyć na siłowni. Schudły parę kilo, wyrzeźbiły swoje ciało, niektóre zrobiły się nawet sławne. Czasem jednak nie wspominają o tym, ze ćwiczenia to nie tylko ładniejsze ciało. W moim przypadku trening właściwie odmienił moje życie – czuje się totalnie inną osobą, niż byłam rok temu.

 

To jak było wcześniej? Otóż dziś mam 20 lat i jestem na pierwszym roku studiów. W zeszłym roku, w ostatniej klasie liceum chodziłam z Tomkiem – poznaliśmy się na osiemnastce mojej koleżanki i od razu przypadliśmy sobie do gustu. Na samym początku Tomek był typowym romantykiem. Czekał na mnie pod szkołą, aż skończę lekcje, zabierał do kina, dawał kwiaty. Zakręcił mi w głowie do tego stopnia, że coraz częściej olewałam swoje kumpele i zamiast spotykać się z nimi, czekałam w domu na Tomka. Jednak nie przejmowałam się tym. Po 3 miesiącach życia jak w bajce, coś się odmieniło. Zdarzało się, że Tomek w ostatniej chwili przed naszym spotkaniem wysyłał mi smsa, że musi zostać w domu. Na drugi dzień dowiadywałam się, że był z chłopakami na mieście na piwie. Przestał prawić mi komplementy, często „nie chciało mu się” czekać na mnie pod szkołą.

 

 

 

 

Normalną rzeczą jest, że związek z drugą osobą po jakimś czasie nie jest dla nas tak ekscytujący, jak na początku. Dlatego nie mówiłam nic Tomkowi o jego zmianie, nie chciałam wyjść na marudę. Tak naprawdę coś innego stało się dla mnie problemem – mój chłopak rozglądał się za innymi dziewczynami. Wkurzało mnie, że lajkował fotki różnych szczupłych modelek albo bardzo ładnych koleżanek. Niby to nic złego, ale jednak wprawiało mnie w kompleksy. Sama do najszczuplejszych nie należałam – nie byłam grubasem, ale miałam kobiece kształty i lekko zaokrąglony brzuszek. Tomek lubił docinać mi, kiedy jadłam w szkole kanapki z serem i szynką. Czasem przeglądał instagrama, pokazując mi fotki fit dziewczyn i komentując „zobacz, to mogłabyś być ty, gdybyś w końcu poszła na tą siłownię”. Moja samoocena spadła tak nisko, że zaczęłam nienawidzić swojego ciała. Bolało mnie, że Tomek nie akceptuje tego, jaka jestem, ale byłam w nim tak zadurzona, że była gotowa na wszystko, by tylko nie zostać odrzucona.

Pod presją chłopaka zapisałam się w końcu na siłownię. Początki nie były łatwe, czułam się trochę zagubiona, ale trener pracujący w klubie pokazał mi, jak ćwiczyć na wszystkich przyrządach oraz poprowadził mój pierwszy trening. Spodobało mi się! Zaczęłam regularnie trenować, oczywiście efekty po pierwszym miesiącu nie były jakieś super widoczne, ale czułam się lepiej, a przede wszystkim Tomek był zadowolony.

 

 

Pewnego razu Tomek nie wylogował się fejsa na moim laptopie i poszedł do łazienki, zostawiając go na łóżku. Niespodziewanie wyskoczyło okienko czatu: napisała do niego Monika, superlaska z naszej szkoły, podrywająca dosłownie wszystkich chłopaków! Strasznie się zdziwiłam, więc korzystając z okazji zajrzałam do ich rozmowy. Wtedy coś we mnie pękło. Jakby grunt zawalił mi się pod nogami… Kręcili ze sobą. Tomek pisał jej, że nie może przestać się oglądać za jej nogami, że fajnie było ją ostatnio zobaczyć na mieście…

 

Resztę tamtego dnia pamiętam jak zza mgły, ponieważ emocje mną tak targały, że nie byłam w stanie trzeźwo myśleć. Zerwałam z Tomkiem, byłam wściekła i smutna jednocześnie, ze tyle dla niego poświęciłam, a on i tak miał to gdzieś. Jednego jednak nie odpuściłam – siłowni. Jeszcze bardziej skupiłam się na treningu niż wcześniej. To tam mogłam się wyżyć i przestać myśleć o sercowych problemach. Tam mogłam zapomnieć, że zraniła mnie najbliższa mi osoba. Chociaż na chwilę.

 

 

 

 

 

Po kilku miesiącach zauważyłam pewne zmiany – brzuch miałam bardziej płaski, a całe ciało było jędrniejsze. Mimo tego, że więcej jadłam, to stałam się szczuplejsza. Zwracałam uwagę na to, co jem – więcej warzyw, mniej słodyczy. Z kanapek nie zrezygnowałam, ale bułkę zamieniłam na pełnoziarniste pieczywo.

 

W zeszłe lato zaskoczyłam wszystkich. Kiedy pokazałam się w bikini, znajomi mnie komplementowali, a koleżanki pytały, jak to zrobiłam. Ja zwyczajnie nie chwaliłam się tak jak wszyscy na Instagramie, że ćwiczę. Po cichu robiłam swoje i robię to nadal. Jestem pewniejsza siebie, wyzbyłam się kompleksów. Nie tylko dlatego, że jestem szczupła i umięśniona. To same ćwiczenia poprawiają mi humor na cały dzień, dają zastrzyk endorfin. Trening jest moją pasją – nie jestem już tą dziewczyną, która siedzi sama w domu i czeka na swojego chłopaka. A tak swoją drogą, Tomek oczywiście do mnie napisał, gdy tylko zobaczył moje zdjęcie z plaży. Bardzo chciał się spotkać, przepraszał mnie za to, co zrobił. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest strasznie płytkim chłopakiem i zwraca uwagę tylko i wyłącznie na wygląd zewnętrzny.

 

 

 

 

Po przeprowadzce do innego miasta na studia, na nowej siłowni poznałam Pawła. Jest trenerem personalnym i często razem cwiczymy. Ostatnio jednak spotkaliśmy się poza klubem, na kawę. Moze będzie z tego coś więcej. Trzymajcie kciuki!;)

 

 

 

PS. Jeśli chcielibyście zacząć ćwiczyć, a jeszcze tego nie zrobiliście, to polecam Wam kartę dla uczniów i studentów BeActive – jest to karnet, który hjest honorowany w ponad 100 klubach fitness w całej Polce. Nie tylko na siłownie, ale także na aerobik czy basen, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Tylko do jutra trwa u nich super promocja 2x WIĘCEJ MOCY – w cenie 3-miesięczego karnetu dostajecie kolejne  3 miesiące za free. Karnet za 26,50zł miesięcznie? Brzmi spoko ;) Szczegóły promocji i listę siłowni znajdziecie tutaj: KLIK

 

 

Ania

 

 

 

  • udostępnij
1 komentarzy

1

Tytuł przyciągnął mnie od razy, akurat wracam z siłowni

1

Tytuł przyciągnął mnie od razy, akurat wracam z siłowni

Wyróżnione wpisy

Lifestyle

Dołącz do DDOB

ddob
youtube

MATKA VS CÓRKA - CASTING TOP MODEL!
DDOB

Moda