ddobinsta

PO CO NAM INTERNETOWY FEJM?

Dodane 2 rok temu przez ddobinsta

 

 

 

 

 

 

Każdy marzy o tym by być sławnym, by jego życie stało się marzeniem innych ludzi… no tak, tylko doprawdy po co nam wykreowany fejm?

Każdy z nas, codziennie prowadzi obserwację innych ludzi, często mimowolną. Jesteśmy trochę jak swego czasu, starsze Panie wyglądające przez okna swoich mieszkań -interesujących zdarzeń życia codziennego pod blokiem, w którym mieszkały. Znacie ten widok? To pierwsze obserwatorki, prawie niczym nie różniące się od nas. Tylko przekaźnik jest trochę inny.

Social media to potężna władza w rękach każdego z nas. Przy użyciu Facebooka, Instagrama, czy Snapchata każdy może zrobić oszałamiającą karierę, zyskać sławę i zarobić pieniądze, o których nie mogliśmy marzyć.

Każdy z nas prowadzi swoje owocne życie w internecie- przyznacie, że często „przekolorowane”.

 

Każdy wpis na bloga jest dokładnie sprawdzany, czytany kilka razy. Każda stylizacja jest dokładnie przemyślana, by każdy z czytelników zamruczał pod nosem „wow”. Każde zdjęcie jest przerabiane najróżniejszymi filtrami, by wyglądało korzystniej niż w rzeczywistości. Żyjemy w czasach, gdy wszystko robimy po to, by pokazać innym, jak fajnie można żyć. To właśnie jest interentowy fejm.

 

 

 

 

 

(Powyżej macie przykład tego , o czym piszemy w dzisiejszym felietonie. Porównanie zdjęcia wrzuconego na Insta przez Panią Kardashian i Gordona .)

 

Po rozmowach z kilkoma osobami, które kręcą swój fejm doszłam do kilku wniosków.

Kiedyś, było się super, jeśli brylowało się w szkole, było się związanym z pewną paczką. Chęć prowadzenia „ fajnego” życia towarzyszy nam od zawsze. Kwestia jest tylko jedna- tak jak bycie modnym w szkole kiedyś się skończyło, tak i fejm, kiedyś się skończy. Prowadziłam kiedyś prężny portal lifestylowy i nie zaprzeczam, fejm sam się nakręcił. Do tej pory czerpie profity z tego, jednakże po kilku latach, moje zainteresowanie znacznie spadło. Na pewno mam w tym swój udział, bo mam swoje lata, doszłam do tego, że taka praca, która wiąże się z ciągłym bywaniem, wyjeżdżaniem, udziałem w różnego rodzaju eventy niestety nie odpowiada mi do końca. Prawda jest taka, że podobało mi się w momencie bycia singlem. Przyszedł też moment wyprowadzki od rodziców i zderzenie z rzeczywistością- niestety taka praca to nic pewnego. A co z fejmem? Fejm jakiś został, ale wysyłanych zaproszeń jest o prawie 80% mniej niż kiedyś. Trzeba się pogodzić z tym faktem, że takie rzeczy zawsze się kończą. Zmienia się target, coraz młodsze osoby, wchodzą w ten biznes.

Jeśli macie zdrowe podejście do tego, że fajnie być fajnym- nic Wam nie grozi.

Mam często wrażenie, że chęć brylowania w internecie, to kwestia niskiej samooceny i zaniżonej wartości. Dziś ludzie interesują się sobą przy pomocy portali społecznościowych. W ciągu kilku sekund oceniamy czy coś nam się podoba, czy chcemy kogoś poznać czy nie. Nie poznając tak naprawdę tej osoby, nie interesując się kim tak naprawdę jest. Nie zastanawiamy się czy to co nam pokazuje to prawda czy nie.

Dobrym przykładem jest  Essena O'Neil- australijska modelka, która po latach „instafejmu” postanowiła pokazać jak to naprawdę wygląda. Miała ponad 740 tysięcy obserwatorów, jednakże zatraciła się w tym co robiła.

 

 

 

 

 

- Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że moją młodość spędziłam będąc całkowicie uzależniona od mediów społecznościowych. Potrzebowałam uznania z każdej strony, obserwowałam ilość polubień moich statusów, patrzyłam ile lajków i komentarzy zbierają moje fotki. Ćwiczyłam tylko po to, żeby dobrze wyglądać na zdjęciach. Social media zabrały mi radość z życia, a sposób, w jaki się nimi posługiwałam był całkowicie oderwany od rzeczywistości - powiedziała w poruszającym wideo.

Essena przyznała też, że życie "w sieci" znacząco się różniło od tego realnego. W prawdziwym świecie nie musi nikomu niczego udowadniać ani utwierdzać się w przekonaniu, że jest wyjątkową dziewczyną. Zapowiada powrót do normalności, a wideo które zamieściła na YouTubie jest ostatnim w jej karierze.

- Oszukiwałam was wszystkich, bo media mi na to pozwoliły. Nie musiałam płacić za ubrania, które oglądaliście w moich postach. Wszystko to oszustwo i naiwny kult ciała. Jedyne, co musiałam robić codziennie to pstrykać tysiące zdjęć, żeby spośród nich wybrać tych kilka, które przyciągną największą uwagę. Pozowałam na seksowną dziewczynę, którą wcale nie jestem. Widzieliście tylko to, co chciałam żebyście zobaczyli. Wydawało Wam się, że żyję w bajce, bo mam te wszystkie rzeczy za darmo? Tak naprawdę byłam nieszczęśliwa - wyznała. (źródło Radio Zet)

 

 

Dlatego warto się dziś zastanowić: czy to co robimy sprawia nam radość?

 

Co o tym myślisz?


dpblogpl
0

Dla mnie to dziwne udawać kogoś kim się nie jest. Każdy ma wady, a Instagram mam wrażenie kreuje zbytni idealizm. Czasem są dni kiedy nie chce mi się malować, specjalnie ubierać. Każdy ma gorszy dzień.  A na Instagramie mam często wrażenie, że ciężko znaleźć profil normalnego człowieka. Wszystko takie dopieszczone aż za bardzo. Ale skoro ludzie to kupują to ok :)

puczydlowska
0

a no i oczywiście śwetny post, daje dużo do myślenia i chciałabym się dowedzieć co o tym myślą różne znane osoby w internecie ;// :D
 

puczydlowska
0

Aż się sama nad tym zastanowiłam i szczerze mówiąc różnię się od tej osoby na zdjęciach, które publikuje w sieci..lecz się w tym nie zatracam, nie czuję tego ''fejma". Oczywiście miło by było być sławnym, ale wiem, że z tym się wiąże niejaki obowiązek, do tej pory jestem szczęśliwa i cieszę się z prowadzenia swoich "social media" :)))

nataliabala96
2

Świetny artykuł, daje do myślenia...